<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797</id><updated>2011-12-05T19:13:55.276+01:00</updated><category term='lewica'/><category term='ateizm'/><category term='książki'/><category term='filozofia'/><category term='bieganie'/><category term='top ten'/><category term='rzeczy'/><category term='polityka'/><category term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Czas odlotów</title><subtitle type='html'>Czas odlotów to te kilka godzin przed startem, kiedy jedziemy na lotnisko, czekamy na odprawę. Rozmawiamy, czytamy, słuchamy, myślimy, upijamy się w lotniskowym barze.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>34</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-2222282535073389819</id><published>2011-02-12T10:16:00.003+01:00</published><updated>2011-02-12T10:24:50.500+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Sobotni poranek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiatr uniemożliwił mi poranne bieganie, więc siedzę sobie i czytam blogi &lt;a href="http://antonkrupicka.blogspot.com/"&gt;ultramaratończyków&lt;/a&gt;. Przebiec 100 mil w czasie około 13 godzin, podczas gdy dla mnie 42,5 km w czasie 2:59 to wymarzony Mount Everest... Ale nie o granicach możliwości, które można przesuwać do przodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy biegam czuję się naprawdę wolny. To złuda, zwłaszcza, że ogranicza mnie moje ciało i z każdym przebiegniętym kilometrem czuję coraz wyraźniej to ograniczanie. A jednak, kontrola nad tempem, nad długością kroku, ustawieniem sylwetki i narastający z dnia na dzień efekt treningów daje mi ogromne poczucie wolności, wynikające z panowania nad sobą. Może dlatego tak uwielbiam biegać? Ponieważ niemal absolutnie panuję nad wszelkimi elementami tego procesu - co połączone jest z jego rozumieniem i przewidywalnością. A jednocześnie doświadczam nowych sytuacji, napotykam na nowe problemy, stawiam sobie nowe wyzwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś na chwilę ograniczył mnie wiatr. Wichura, podczas której znikał sygnał telewizyjny. Wiatr ustaje, więc niedługo wyruszę na ścieżkę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-2222282535073389819?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/2222282535073389819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=2222282535073389819' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2222282535073389819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2222282535073389819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2011/02/sobotni-poranek.html' title='Sobotni poranek'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-5257399916409176459</id><published>2010-07-05T15:26:00.004+02:00</published><updated>2010-07-05T15:39:51.127+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>O tym jak nie wziąłem udziału w obronie Westerplatte</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skala histerii wywołana możliwością objęcia urzędu Prezydenta RP przez Kaczyńskiego zdziwiła mnie przeogromnie. W lamencie nad tą potencjalnością, a potem głośno wyrażonym uczuciu ulgi , prym wiodła oczywiście &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gazeta Wyborcza&lt;/span&gt;. W 2. turze, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=cQcE2dq3YD0"&gt;jako wyborca Franka Zappy&lt;/a&gt;, zjawiłem się przy urnie z poczucia obowiązku, a raczej z resztek dobrego wychowania. Oddałem swój głos i nie bardzo nawet wiedziałbym jak odnieść się do zwycięstwa Kaczyńskiego. Prawdopodobnie tak samo jak do wygranej Komorowskiego - trudno...&lt;br /&gt;Ale tak niespotykana skala ulgi "elit" jest po prostu nie do pojęcia. Przecież "elity" czytają Konstytucję ze zrozumieniem. Przecież trudno jest ich oszukać, że Prezydent może w Polsce cokolwiek hamować lub czemukolwiek specjalnie się przeciwstawiać. A jednak czytając powyborcze wypowiedzi czuję się tak jakby PO i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyborcza &lt;/span&gt;w niedzielę obronili Westerpaltte przed najazdem Hunów. Być może jednak PiS ma rację, że to inny w naszym kraju żyje z konfliktu. Ciekawe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-5257399916409176459?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/5257399916409176459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=5257399916409176459' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5257399916409176459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5257399916409176459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2010/07/o-tym-jak-nie-wziaem-udziau-w-obronie.html' title='O tym jak nie wziąłem udziału w obronie Westerplatte'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-66850863264514016</id><published>2010-07-02T15:05:00.003+02:00</published><updated>2010-07-02T15:15:19.940+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>Mistrzostwa a polskie wybory</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mistrzostwa powoli dobiegają do swojego końca - chociaż przed nami najciekawsze mecze. Za chwilę Brazylia zmierzy się z Holandią, a jutro epicki pojedynek Niemcy-Argentyna. Nie obejrzałem wszystkich spotkań - widziałem pewnie mniej niż połowę - ale odnoszę wrażenie, że nie był to turniej bez historii. Może poza wyeliminowaniem Włoch przez naszych południowych sąsiadów i blamażu reprezentacji Francji.&lt;br /&gt;Dla mnie to również turniej bez żadnych emocji - więcej emocji przeżywam na meczu III-ligowej Avii, czy oglądając moją ulubioną ligę Francuską. Czym jest to spowodowane? Prawdopodobnie nadmierną eksploatacją piłkarzy, ale także tym, że główne ligi europejskie są dziś na tak wysokim poziome, że trudno im dorównać skrzykując na chwilę nawet najlepszych synów narodu.&lt;br /&gt;Może więc po prostu piłka nożna w wydaniu narodowym się kończy? Czas może pomyśleć o turniejach - bo ta formuła jest świetna - ale z udziałem najlepszych drużyn z poszczególnych lig. Czyż nie fajniej byłoby oglądać Międzykontynentalne Mistrzostwa Lig Światowych - z systemem eliminacji, rozgrywkami w grupach, drabinką. W sumie mamy Ligę Mistrzów, ale to jednak nie to samo - brakuje tego miesiąca w hołdzie piłce, w którym cała uwaga skupiona jest na piłce, bramkach, kibicach i sędziach. Więc chodzi o taką fajniejszą ligę mistrzów, obejmującą dodatkowo cały świat.&lt;br /&gt;Ponieważ takie myślenie - wychodzące poza ustalone w XX wieku kanony - jest dalekie obu kandydatom w niedzielnych wyborach, moja decyzja może być tylko jedna - pójść i skreślić obu, dopisując ewentualnie Franka Zappę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-66850863264514016?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/66850863264514016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=66850863264514016' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/66850863264514016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/66850863264514016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2010/07/mistrzostwa-polskie-wybory.html' title='Mistrzostwa a polskie wybory'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-300887556381833842</id><published>2010-04-12T11:10:00.005+02:00</published><updated>2010-04-12T12:24:55.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Styczeń - kwiecień</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cztery miesiące wypełnione w większości zimowym i przedwiosennym syfem - bez pisania, z nikłą ilością czytania, raczej przepracowane, spędzane z synem. Kwartał. A jednak czasem znajduję przyjemność w tym wszystkim, co jeszcze bardziej - podobnie jak odrealnione wydarzenia - utwierdza mnie w moim obsesyjnym lęku przed śmiercią jakąkolwiek. Lęku nierealnym, ale pierwszorzędnym, który konstytuuje moje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-300887556381833842?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/300887556381833842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=300887556381833842' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/300887556381833842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/300887556381833842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2010/04/styczen-kwiecien.html' title='Styczeń - kwiecień'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-7903227812178640319</id><published>2010-01-19T16:02:00.004+01:00</published><updated>2010-01-19T16:12:13.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Time flies czyli post zastępczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatni post z 11 października skończył się kłamstwem - chociaż takim, które kłamstwem okazało się dopiero &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ex post&lt;/span&gt;. To nie była deklaracja w stylu Balcerowicza 2008/2009 "zupełnie nie ma i nie będzie żadne kryzysu, chłopaki i dziewczyny". Blog najwyraźniej nie chciał wyjść ze stanu hibernacji. I trochę rozumiem ten upór. Bo co nowego może nas poruszyć w tym niemiły wieku? Jakaś wyjątkowa książka? Chyba tylko ta ze stojących na półce, czekających na swoją kolejkę. Płyta? Coś tam nowego zdarzyło się - na przykład &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=p8jm61vk2Ao"&gt;Porki &lt;/a&gt;- ale bez wielkich doznań i olśnień. Niestety, świat w nas drewnieje i przerzuca się na ten nas otaczający.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-7903227812178640319?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/7903227812178640319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=7903227812178640319' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7903227812178640319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7903227812178640319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2010/01/time-flies-czyli-post-zastepczy.html' title='Time flies czyli post zastępczy'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-4668884738388709777</id><published>2009-10-11T10:25:00.004+02:00</published><updated>2009-10-11T10:38:03.297+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ateizm'/><title type='text'>Vivat MAiA!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj odbył się w Krakowie &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7131819,Ateisci_i_agnostycy_przemaszerowali.html"&gt;Marsz Ateistów i Agnostyków&lt;/a&gt; - na następną edycję postaram się pojechać. Przed jego rozpoczęciem posłanka do PE, prof. Senyszyn, powiedziała coś nad czym zastanawiałem się kilka dni temu. Problem dotyczy ustawy o ochronie danych osobowych i kościoła katolickiego - czy wierni, lub inne osoby figurujące w jego rejestrze, wyrażały na to zgodę? czy po wypisaniu się z kościoła mamy pewność, że nasze dane nie są dalej przetwarzane? wreszcie, w jaki sposób dane te są zbierane - czy pan ksiądz wie, gdzie mieszkam obecnie, mimo że nie podawałem żadnych danych?&lt;br /&gt;Sądzę, że można - jako osoba prywatna - wystąpić w procesie przeciwko parafii, lub kurii przechowującej i przetwarzającej bez naszej zgody nasze dane osobowe. I sądzę, że jest to jedna z ciekawszych spraw, którą można załatwić przy okazji dokonywania aktu apostazji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wrzesień minął. 2 października kupiłem sobie dvd z &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://en.wikipedia.org/wiki/September_%28film%29"&gt;filmem&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod tym tytułem - to mój ulubiony z filmów Woody Allena. Nieważne. Blog się zahibernował, ponieważ dużą część mojego ulubionego miesiąca spędziłem na bieganiu i pracy - teraz z powrotem hardkorowej jesieni powróci, mam nadzieję bardziej regularnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-4668884738388709777?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/4668884738388709777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=4668884738388709777' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/4668884738388709777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/4668884738388709777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/10/vivat-maia.html' title='Vivat MAiA!'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-1217306373030067219</id><published>2009-08-10T11:37:00.003+02:00</published><updated>2009-08-10T11:49:06.206+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>To nas gila...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś proponuję łatwe ćwiczenia z analizy mediów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie fabrykę, w jakimś kraju niezbyt lubianym przez Zachód. Białoruś? Nie, to zbyt proste. Korea Północna? Jeszcze prostsze. Wyobraźmy sobie fabrykę w Rosji. I wyobraźmy sobie, że załoga owej fabryki strajkuje w obronie swoich miejsc pracy - ludzie są biedni, głodni i bez widoków na przyszłość. Zostali zmuszeni do strajku. Nagle, właściciel fabryki - rosyjski oligarcha popierający i popierany poprzez władze - załatwia sobie interwencję policji i oddziałów specjalnych, które toczą małą bitwę ze strajkującymi i rozprawiają się z nimi. Krew, przemoc, łzy, łamanie praw pracowniczych. Co piszę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gazeta Wyborcza  &lt;/span&gt;na ten temat? To dość oczywiste - pisze długie teksty na temat standardów nowoczesnego i demokratycznego państwa, pełne moralnego oburzenia i słusznego gniewu, wzywa nasz rząd i eurodeputowanych do podjęcia akcji potępiającej, Janina Ochojska organizuje konwój z pomocą dla poszkodowanych robotników i ich rodzin, a kancelaria premiera zaprasza dzieci robotników na wakacje w Polsce. Do akcji przyłączają sie muzycy Perfectu i Robert Brylewski organizując solidarnościowy koncert pod Pałacem Kultury i Nauki transmitowany na żywo. Podczas koncertu możemy wysyłać esemesy, z których całkowity dochód zostanie przeznaczony na pomoc ofiarom bestialskiego reżimu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie ten schemat? To teraz&lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6899336,Korea_Poludniowa__Komandosi_zaatakowali_strajkujacych.html"&gt; kliknijcie tutaj&lt;/a&gt; i porównajcie suchość relacji i brak komentarza....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-1217306373030067219?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/1217306373030067219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=1217306373030067219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1217306373030067219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1217306373030067219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/08/to-nas-gila.html' title='To nas gila...'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-151751110783300910</id><published>2009-08-09T23:58:00.004+02:00</published><updated>2009-08-10T00:10:33.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeczy'/><title type='text'>Story of Stuff</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj znowu będzie krótko - nie mam siły pisać dziś dużo.  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.storyofstuff.com/"&gt;Story of Stuff &lt;/a&gt; &lt;/span&gt;- świetny, choć dla mnie dość oczywisty w treści i przesłaniu, film/wykład o tym, w jaki sposób działa gospodarka napędzana konsumpcją i zorientowana jedynie na zwiększanie zysków i eksternalizację kosztów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Opowieść o rzeczach&lt;/span&gt; świetnie wpisuje się w jedną z moich największych sprzeczności - lubię rzeczy,  a zarazem rozumiem, że ich gromadzenie nie ma większego sensu. Od czasu do czasu łapię się na kombinowaniu, w jaki sposób nabyć nowe auto, nowy twardy dysk, czy telefon. Łapię się, że chcę ajfona,  mimo iż jest mi niepotrzebny do niczego. Refleksja nad zakupami jest potrzebna, chociaż jak wynika z filmu nie tylko - po jego zakończeniu pojawia się możliwość przejścia n&lt;a href="http://www.storyofstuff.com/anotherway.html"&gt;a stronę z 10 wskazówkami do działania&lt;/a&gt;, wskazówkami, z których większość ma drugie, polityczne dno. Najbardziej zajmuje mnie obecnie punkt 6, według którego należałoby ograniczyć korzystanie z telewizora (nie mam, więc to mnie nie dotyczy) i Internetu. Autorka stwierdza, że aktywność on-linie nie jest punktem dojścia, o czym często przypomina również Chomsky, i o czym mam nadzieję, wkrótce opublikować większy i poważniejszy tekst.&lt;br /&gt;Blog ląduję na liście "zaglądam" (przy okazji dodałem&lt;a href="http://mrw.blox.pl/html"&gt; jeszcze jeden&lt;/a&gt;, do którego zaglądam od kilku tygodni).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-151751110783300910?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/151751110783300910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=151751110783300910' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/151751110783300910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/151751110783300910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/08/story-of-stuff.html' title='Story of Stuff'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-3661001262028030023</id><published>2009-07-22T23:34:00.006+02:00</published><updated>2009-07-22T23:51:04.290+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>30.01.1969</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami zastanawiam się, czy prawdziwym &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=aEWLZaaGF9M&amp;amp;feature=PlayList&amp;amp;p=4EC83AB9E190E4E2&amp;amp;index=0"&gt;dniem, w który umarła muzyka&lt;/a&gt; nie był &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-6G7MkBMVxE&amp;amp;feature=related"&gt;koncert &lt;/a&gt;The Beatles na dachu wytwórni Apple, a więc ostatnie wspólne publiczne granie Wielkiej Czwórki. O Bitlesach napisano już tony - nie umiem lepiej i nie chcę - myślę sobie często, że gdy trezba było oddać muzykę - całą późniejszą muzykę (z wyjątkiem Floydów oczywiście, bo jeśli przyjać date graniczną to mielibyśmy tylko The Piper At the Gates of Dawn, a historia muzyki bez Ciemnej Strony, Wish You Were Here i The Wall jest dla mnie nie do przyjęcia) na rzecz walki z rakiem lub głodem, to nie ponieślibyśmy jakiejś szczególnej straty, bo na ich płytach jest w zasadzie wszystko.  A teraz będzie można jeszcze do tego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bpBDOolcs9g"&gt;zagrać&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-3661001262028030023?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/3661001262028030023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=3661001262028030023' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3661001262028030023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3661001262028030023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/07/30011969.html' title='30.01.1969'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-4592330023194214688</id><published>2009-07-18T08:01:00.002+02:00</published><updated>2009-07-18T08:23:34.758+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>For social democrats with love</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na naszych oczach, w czasie kilku lat, umarła idea socjaldemokracji, czyli tworu, który z założenia był sztuczną próbą dostosowania idei lewicowych do sukcesów gospodarki rynkowej i liberalnej demokracji. Dziś już wiemy, że wiele z otrąbionych w latach poprzednich zwycięstw kapitału, było albo teatralną pozą albo życiem na kredyt. Socjaldemokraci nie mają w zasadzie żadnego pomysłu na kolejną dekadę XXI wieku, co świetnie widać w kolejnych europejskich krajach, w których przegrywają. Także w Polsce, a może szczególnie tutaj, ponieważ partie lewicowe głównego nurtu nie spełniały w naszym kraju nawet minimum socjaldemokratycznego (neutralność światopoglądowa państwa, równość płci, czy progresywne opodatkowanie - dość przypomnieć, że to "lewicowy" prezydent handlował z Kościołem katolickim w sprawie wejścia do UE, to dwukrotnie rządząca partia lewicowa desygnowała ministrów, który całkiem poważnie planowali wprowadzenie podatków liniowych, a większość sejmowa tej partii uchwaliła prawo umożliwiające eksmisję na bruk; o Iraku i Afganistanie również nie zapominajmy), stąd dziś są tam gdzie są.&lt;br /&gt;Obecnie nawet byli członkowie i sympatycy jednej z tych partii dostają entuzjastyczne e-maile informujące, że oto w sondażu jednego z portali... partia przekroczyła 3%, co wystarczy jako projekcja przyszłości postkomunistycznej lewicy.&lt;br /&gt;A czy jest potencjał społeczny do stworzenia nowej lewicy? Nie wiem Wiem natomiast, że jak wynika z badań istnieje duża grupa obywateli, którzy nie dali sobie wyprać mózgu propagandą liberałów. Oto "Gazeta Wyborcza" musiała przełknąć gorzką pigułkę, &lt;a href="http://bi.gazeta.pl/im/8/6834/m6834878.jpg"&gt;publikując sondaż&lt;/a&gt;, według którego 3/4 badanych uważa, że w obliczu kryzysu należy podnieść podatki najbogatszym. Co więcej, 14 % chce podniesienia podatków w ogóle. Sądzę, że gdyby do tego dorzucić jeszcze informacje o kosztach misji  wojskowych Polski, o potencjalnych zyskach z opodatkowania kościołów, legalizacji miękkich narkotyków, uzyskalibyśmy kilka całkiem lewicowych postulatów.&lt;br /&gt;Na marginesie cieszy mnie akceptacja dla podnoszenia kosztów dobrowolnego trucia się papierosami i alkoholem. Nie jestem neofitą, który chciałby zakazać picia i palenia czegokolwiek, ale skala szkodliwości, jej bezdyskusyjność i koszty leczenia przemawiać powinny za dobrze wykalkulowanymi cenami używek. Przychody z akcyzy i innych podatków mają wystarczyć przynajmniej na leczenie osób, które zrobią sobie krzywdę, na leczenie ofiar wypadków spowodowanych przez te osoby.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-4592330023194214688?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/4592330023194214688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=4592330023194214688' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/4592330023194214688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/4592330023194214688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/07/for-social-democrats-with-love.html' title='For social democrats with love'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-9135309199268025261</id><published>2009-07-15T21:53:00.003+02:00</published><updated>2009-07-15T22:22:12.619+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ateizm'/><title type='text'>Jak oduczono mnie płacić abonamentu?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś zapowiadana opowieść o tym, jak z zagorzałego zwolennika publicznych mediów i abonamentu stałem się zwolennikiem likwidacji Telewizji Polskiej. Wiem jakie są konsekwencje tego kroku - starcimy TVP Kultura (ja nie stracę, bo nie mam telewizora, więc nie korzystam, ale potrafię podejść do tego szerzej), całkiem niezłą TVP Info (którą czasem poza domem oglądam), publiczne radio (np. Trójkę i audycje typu "Panie Kuba, co pan sądzi o...?" lub "erudycyjne popisy muzyccznych znawców") i tym podobne cenne lub mniej zjawiska medialne.&lt;br /&gt;Rzecz jednak w tym, że konsekwencje likwidacji publicznych mediów mogą przynieść ze sobą więcej korzyści niż potencjalnych strat. Oczywiście nie ulega dla mnie wątpliwości, że stacje komercyjne są dużo gorsze od publicznych, jednak nie jesteśmy w stanie, póki co, ich zlikwidować. Możemy ich po prostu nie oglądać. Tymczasem media publiczne zlikwidować jest dość łatwo - a przynajmniej odciąć je od finansowania z budżetu państwa i budżetów domowych.  Jest dziesiątki innych ważniejszych celów niż finansowanie seriali Łepkowskiej,. tańców na lodzie, czy śpiewających fortepianów. Nie mówiąc już o wydarzenia, którego odbiór był dla mnie przysłowiową kroplą, która zdecydowała o zmianie poglądów...&lt;br /&gt;Miałem okazję być przed telewizorem w pewne niedzielne południe. Włączam sobie Jedynkę, a tak - jak to w niedzielę - jakaś msza live.  Oczywiście nie lubię publicznego obrażania rozumu, ale skoro żyjemy w kraju o takim a nie innym profilu wyznaniowym i umysłowości wyznawców, to nie mam nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu w dzień specjalny dla wyznawców była emitowana msza, tudzież odezwa z okazji rozpoczęcia miesiąca ramadan. Wybrałem więc Dwójkę, gdzie... ku mojemu przerażeniu transmitowano również na żywo mszę z udziałem papieża Niemca (zastanawialiście się kiedyś dlaczego nikt tak nie mówi? skoro używano w kółko i do znudzenia określenia papież-Polak, dlaczego teraz nie określać narodowości zwierzchnika?) w sanktuarium &lt;a href="http://www.dziennik.pl/swiat/article74734/Chrystusowe_rany_ojca_Pio_byly_oszustwem.html"&gt;oszusta &lt;/a&gt;Czyli co? Dwa programy publicznej telewizji i dwie konkurujące ze sobą msze na żywo, w dodatku tej samej religii, obrządku. To delikatne przegięcie biorąc pod uwagę, że z pewnością są tacy płatnicy abonamentu, którzy mają gdzieś zarówno msze w wykonaniu hierarchów polskich, jak i ich niemieckiego szefa. Rzecz w tym i tu moje socjalistyczne serce krwawi, że w prywatnej stacji raczej nie mielibyśmy do czynienia z tak oburzającym brakiem różnorodności i z dwojga złego niestety wolę nie utrzymywać ze swoich podatków i daniny telewizji, która nie chce zrozumieć, że jeśłi na jedym programie stawia tezę o istnieniu boga, dla którego frajdą są stygmaty i inne czary, to na drugim wartoby puścić przynajmniej wester z lat  30-tych lub - skoro puszczają je w każdej innej porze dnia - kabarety...&lt;a href="http://www.dziennik.pl/swiat/article74734/Chrystusowe_rany_ojca_Pio_byly_oszustwem.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-9135309199268025261?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/9135309199268025261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=9135309199268025261' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/9135309199268025261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/9135309199268025261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/07/jak-oduczono-mnie-pacic-abonamentu.html' title='Jak oduczono mnie płacić abonamentu?'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-8436664050869787615</id><published>2009-07-14T23:12:00.004+02:00</published><updated>2009-07-15T22:27:03.704+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Koniec X-Files</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak się składa, że po długiej ciszy kolejny raz napiszę o serialach i po raz kolejny będę pod niebiosa wychwalał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sopranos&lt;/span&gt;. A jutro lub pojutrze wrócę z tekstem o tym, w jaki sposób wykorzeniono moje zaufanie do telewizji publicznej i zasadę płacenia abonamentu.&lt;br /&gt;Dobrnąłem do końca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;X-Files&lt;/span&gt;. Niektóre produkcje, w tym przede wszystkim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lost &lt;/span&gt;czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prison Break &lt;/span&gt;powinny skończyć się po dwóch, góra 3 sezonach - przygody Muldera także należą do tej kategorii. Góra 6, może 7 sezonów. Z pewnością ani 8 ani 9 seria nie jest warta zachodu. Nawet jeśli jedną z głównych ról gra w niej &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xRFfZHi_Cow"&gt;T1000&lt;/a&gt;. Bardzo mi przykro, że w końcowej scenie tak świetnego serialu okazuje się, że najlepszym rozwiązaniem wszystkiego jest nadzieja, wynikająca z tego, że zmarli komunikują Mulderowi słowa otuchy, a Scully nosi złoty krzyżyk. Wolałbym już zakończenie w stylu no future. Byłoby to dużo mniej żenujące. Albo przynajmniej taki, na które zdecydowali się scenarzyści wspomnianego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sopranos&lt;/span&gt;, czyli &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rnT7nYbCSvM"&gt;scenę&lt;/a&gt;, o której można dyskutować, która zostawia nas nie w stanie rozmodlonego otępienia, a twórczego szoku. W każdym razie wolę twardą rzeczywistość niż płonne nadzieje podparte romantycznym błyskiem na złotym krzyżyku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-8436664050869787615?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/8436664050869787615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=8436664050869787615' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8436664050869787615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8436664050869787615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/07/koniec-x-files.html' title='Koniec X-Files'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-2073808228573764987</id><published>2009-06-09T18:44:00.006+02:00</published><updated>2009-07-15T22:25:57.049+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Estetyka Sopranos</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/Si6SZ74RLaI/AAAAAAAACmo/awcT9amEBsQ/s1600-h/sopranos_seas6_poster.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 279px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/Si6SZ74RLaI/AAAAAAAACmo/awcT9amEBsQ/s320/sopranos_seas6_poster.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345370782003441058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie odkryję w niniejszym poście nic wielkiego - nic, o czym nie wiedzą przeciętni zjadacze popkultury, miłośnicy serialu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Sopranos&lt;/span&gt; oraz tysiące innych osób. Do mnie jednak dotarło to całkiem niedawno, przy okazji oglądania powyższego plakatu.&lt;br /&gt;Skojarzenie oczywiste, zdawałoby się - jesień życia, samotność, nerwice - ale to co cechuje ten&lt;a href="http://www.schemamag.ca/archive2/images/sopranos2.jpg"&gt;, i inne postery dedykowane filmowi&lt;/a&gt;, to jakieś odrealnienie, stopień, najwyżej dwa stopnie od rzeczywistości. I to wystarczy. To pewnie jakiś prostu zabieg graficzny, ale na mnie działa...&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego tak pociąga mnie właśnie taka estetyka - świetnie pasuje do serialu, świetnie pasuje do wieku średniego, &lt;a href="http://www.dvdprostore.com/Upload/uploadfiles/sopranos%5B1%5D.jpg"&gt;do przemijania, do obsesji śmierci&lt;/a&gt;, która nie została skonsumowana przez scenarzystów w ostatnim odcinku. Raczej zasygnalizowana, umożliwiona i zostawiona sama sobie. Może dlatego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sopranos &lt;/span&gt;w odróżnieniu od &lt;a href="http://redwolf.com.au/xfiles/"&gt;innego wielkiego serialu  &lt;/a&gt;nie został okaleczony i skopany tak okrutnie w ostatnim, czy przedostatnim sezonie. A może to po prostu moje upodobanie do jesieni? I coraz większa uwaga skierowana &lt;a href="http://www.coiana.com/stream/wp-content/uploads/2009/01/sopranos.jpg"&gt;na picie kawy&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-2073808228573764987?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/2073808228573764987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=2073808228573764987' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2073808228573764987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2073808228573764987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/06/estetyka-sporanos.html' title='Estetyka Sopranos'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/Si6SZ74RLaI/AAAAAAAACmo/awcT9amEBsQ/s72-c/sopranos_seas6_poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-7843774856954564022</id><published>2009-05-30T23:20:00.006+02:00</published><updated>2009-05-30T23:47:16.648+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>Stare gazety</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wciąż interesuje mnie swego rodzaju mania kolekcjonowania - a w zasadzie zbierania, odkładania, robienia zapasów z przedmiotów. Książki, płyty jeszcze mogę jakoś zrozumieć - zdarza się wrócić do książki, istnieją płyty, których będę słuchał zawsze, są filmy - niewiele, ale nakręcono takie - a nawet seriale, które miło ogląda się po raz wtóry. Jednak łapię się na tym, że odkładam przeczytane gazety. Obecnie ten los spotyka jedynie &lt;a href="http://www.monde-diplomatique.pl/"&gt;polską edycję&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Le Monde Diplomatique&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Założę się, że raczej nie wrócę do tekstów tam zamieszczonych, a nawet gdybym chciał są inne sposoby na dotarcie do takich archiwaliów, a jednak szanuję ten tytuł i co miesiąc odkładam przeczytany egzemplarz na rosnący powoli stos. Stawiam tezę, że nawet wydzieranie i wpinanie do segregatora, lub wkładanie do teczki najciekawszych artykułów ma w dobie tak wielkiej dostępności do tak wielu źródeł bardzo nikły sens.&lt;br /&gt;Szczerze powiedziawszy to i tak nie jest teraz ze mną źle - kiedyś odkładałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Politykę &lt;/span&gt;i - matkę wszystkich polskich tygodników - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiadomości Kulturalne&lt;/span&gt;. Nawiasem mówiąc, klęska lewicy polskiej polega na tym, że nie ma już tego tygodnika. Przez to wydawnicze niepowodzenie nie wychodzi w naszym kraju żadna, ukazująca się częściej niż raz na miesiąc, dobra lewicowa gazeta, którą mógłbym czytać bez poczucia żenady lub smutku, że z całego numeru obchodzi mnie jeden lub dwa teksty. W ten sposób czytuję od czasu do czasu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gazetę Wyborczą&lt;/span&gt;, która niestety jest wciąż najlepszym dziennikiem w tym kraju - co niezbyt dobrze o nim świadczy, zresztą (o kraju, nie o redakcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyborczej&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do zbieractwa - walczę z tym jak mogę. Staram się nie przywiązywać do nowych tytułów i wyrzucać je lub (lepiej) oddawać po przeczytaniu - co w przypadku pewnego branżowego pisma dla biegaczy idzie mi całkiem nieźle. Jednak moja piwnica pełna jest roczników &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziś, &lt;/span&gt;który - trzeba to przyznać - był dobrym miesięcznikiem, starych numerów&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;a href="http://www.iwkip.org/bezdogmatu/"&gt;Bez Dogmatu &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;(zaczynałem tam swoją przygodę z pisaniem) ora&lt;span style="font-style: italic;"&gt;z &lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,283"&gt;Res Humana&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Nie wspominając o innych periodykach.&lt;br /&gt;Wyrzucając dziś śmieci natknąłem się na pudło z książkami i prasą ustawione pod śmietnikiem - takie widoki chyba zawsze będą przykre.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Mimo świadomości, że zbieractwo nie prowadzi do niczego, z lubością powróciłem do kupowania serii dzieł wszystkich Stanisława Lema.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-7843774856954564022?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/7843774856954564022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=7843774856954564022' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7843774856954564022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7843774856954564022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/05/stare-gazety.html' title='Stare gazety'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-8280431579525170046</id><published>2009-05-25T19:43:00.003+02:00</published><updated>2009-05-25T20:11:54.002+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Kataryna i pieszczoty oralne według Dziennika</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;Sprawa kataryny. Powiem szczerze, niezbyt interesuje mnie sama treść całego zamieszania - nie mam jasno sprecyzowanego poglądu czy dziennikarze mogli czy nie mogli ujawnić tożsamości blogerki, czy powinni to zrobić czy nie? Niezbyt chce mi się rozważać ten temat - chociaż skłaniam się do poglądu, że mogli (jednak nie w tak żenujący sposób i nie powinno być to poprzedzone szantażami korporacyjnymi). W każdym razie coś tam się stało - ktoś stracił dziewictwo, a prawicowi blogerzy już wiedzą, że ich kumple z "wolnej" prasy zjedzą ich, kiedy tylko będzie się im to opłacać. Zostawmy tych śmiesznych ludzi z Psychiatryka24 tudzież innych miejsc ich kumplom od Axla Springera.&lt;br /&gt;Moment jednak, kiedy redaktor naczelny dużego dziennika pisze do swoich czytelników, &lt;a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article385781/List_otwarty_do_obroncow_Kataryny.html#vote_385768"&gt;żeby pocałować go w dupę&lt;/a&gt; jest bezcenny. Biedny chłopak poświęca się przecież dzień w dzień i  "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zmuszony jest czytać wpisy pod tekstami Dziennika.pl&lt;/span&gt;". A przecież, jak przyznaje, kilka wierszy niżej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"&lt;/span&gt;lubi internet, internautów i ostry język&lt;/span&gt;" - pewnie szczególnie, kiedy skierowany jest pod adresem złych ludzi, a nie dobrych dziennikarzy, których jedynym celem jest ukazywanie rzeczywistości takiej jaką ona jest...&lt;br /&gt;I za chwilę popełnia pan redaktor Krasowski straszną gafę - która dowodzi, że albo nie robi tego co poleca innym (czytanie zachodnich forów), albo nie zna języków innych niż polski. Stawia bowiem tezę, że w tym lepszym, zachodnim świecie, z którego pochodzą jego pracodawcy, nie ma problemu chamstawa na forach. I udowadnia tym samym, że ma gdzieś nawet teksty we flagowym dodatku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Europa&lt;/span&gt;, do któego jak raczył kokieteryjnie przyznać na początku tekstu "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pisze nudne komentarze&lt;/span&gt;" . Coś jednak umknęło mu z publikacji zamieszczonych w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Europie.&lt;/span&gt; Oto przynajmniej 2 &lt;a href="http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article145002/Co_z_tym_Kansas_.html"&gt;teksty &lt;/a&gt;w marcu zeszłego roku poświęcono tam książce &lt;a href="http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article145001/Jak_przelamac_dominacje_prawicowego_populizmu.html"&gt;Thomasa Franka&lt;/a&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Co z tym Kansas?&lt;/span&gt; Książce, w której w pewnym momencie autor opisuje dokładnie ten sam mechanizm, nad którym red. Krasowski tak załamuje swoje spracowane w poszukiwaniu Prawdy ręce. Mechanizm przenoszenia się frustracji do Internetu, wypełniania się forów internetowych bandami "narzekaczy" (o prowieniencji prawicowej), którzy okryci cyfrową czapką-niewidką urządzają prawdziwy sabat czarownic, wpływając w ten sposób w znacznym stopniu na postrzeganie polityki, na opinię publiczną i tworząc swgo rodzaju prawicowy Matrix (o którym tak zręcznie pisze Krasowski).&lt;br /&gt;Polecam więc odświeżenie sobie książki Franka - mnie ten fragment jakoś szczególnie utkwił w pamięci, ponieważ jakiś czas temu odpuściłem próby rozmów politycznych lub "około-filozoficznych" na forach internetowych. Nie to miejsce, to nie może działać. Chomsky pytany o internet, jako narzędzie do politycznych kontaktów między ludźmi mówi, że z jednej strony docenia jego moc (trzeba być wariatem, żeby sądzić inaczej, dlatego moim zdaniem red. Krasowski strzelił sobie nie w dupę, w którą domaga się pieszczot oralnych, ale w głowę - żegnaj Dzienniku, spoczywaj w pokoju razem z Gazetą Polską), z drugiej jednak uważa, że brakuje pewnego naddatku, który tworzy się w niezapośredniczonych kontaktach międzyludzkich . I chyba coś w tym jest - bo założę się, że gdyby redaktor Krasowski rozmawiał na żywo z obrońcami kataryny, a nie pisał tekst w zaciszu swojego gabinetu, nigdy nie pozwoliłby sobie na ten samobójczy strzał.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-8280431579525170046?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/8280431579525170046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=8280431579525170046' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8280431579525170046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8280431579525170046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/05/kataryna-i-pieszczoty-oralne-wedug.html' title='Kataryna i pieszczoty oralne według Dziennika'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-2457504252214031693</id><published>2009-05-23T12:42:00.002+02:00</published><updated>2009-05-23T12:59:26.893+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>Trudne wybory</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za dwa tygodnie wybory do Paralmentu Europejskiego - będą to pierwsze wybory, na które pójdę bez żadnego przekonania na kogo oddać swój głos. Głosuję od 12 lat - w tym czasie opuściłem całkiem swiadomie tylko jedno głosowanie. Nie byłem na II turze wyborów prezydenckich, która rozegrała się między prawicowym a rynkowym fundamentalistą - pstanowiłem, że nie będę wybierał między dwoma oszołomami i spokojnie pojechałem do kina na "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNXUo-7Mz_Y"&gt;Zelenki&lt;/a&gt;. Do dziś uważam, zwłaszcza z perspektywy rządów Tuska i PO, że był to najlepszy wybór wtedy - nie głosować. Dziś w analogicznej sytuacji zastanawiałbym się, czy nie lepiej mieć za prezydenta fundamentalistę ideowego, który wykazuje choć odrobinę dbałości o sprawy socjalne (w przeciwieństwie do Tuska i jego kumpli).&lt;br /&gt;Jednak nie o tych wyborach dziś myślę intensywnie. Kogo poprzeć w nadchodzącym plebiscycie? Pod uwagę biorę 3 listy: PdP Centrolewica, SLD oraz PPP. Najpierw plusy: z Centrolewicą byłem związany bardzo długo, znam sporo osób należących do SdPl i sam byłem członkiem tej partii, a dodatkowo mają na swojej liście Zielonych; SLD ma najbardziej wyrazisty program a jedna z kandydatek w województwie lubelskim ma mój ogromny szacunek, PPP zdaje się być najbardziej na lewo, a w dodatku nei jest postkomuną.&lt;br /&gt;Teraz minusy: Centrolewica zaproponowała mieszkańcom wojeództwa lubelskiego głosowanie na warszawiaka Marka Borowskiego, a na ostatnim miejscu dodała bonus w postaci Izabelli Sierakowskiej - to niepoważne i pachnie z daleka grą - robimy wszystko by guru Borowski załąpał sięna brukselski stołek. W dodatku mam do nich ogromny żal, że bratają z PD i że wychodzą z tego takie syfiaste sytuacje, &lt;a href="http://wo.blox.pl/2009/05/Jak-centrolewica-moj-glos-stracila.html#ListaKomentarzy"&gt;jak ta opisana przez Wojciecha Orlińskieg&lt;/a&gt;&lt;a href="http://wo.blox.pl/2009/05/Jak-centrolewica-moj-glos-stracila.html#ListaKomentarzy"&gt;o&lt;/a&gt; W dodatku to właśnie tego typu zagrywki, pęd do władzy za wszelką cenę zmarnował - pod rządami Borowskiego - szanse na nowoczesną i normlaną, nie-postkomunistyczną lewicę. Za to czerwona kartka,a  więc PdP odpada.&lt;br /&gt;Polska Partia Pracy jest podejrzana - żółta kartka z mojej strony za wystawianie w każdych wyborach w woj. lubelskim tej samej listy kandydatów, a także za fakt, że prawie niczego nei mogę się dowiedzieć o kandydatach. Mam pewne wątpliwości również odnośnie programu tej partii - na razie zostaje w puli, ale z dużym znakiem zapytania. Poparłą ja jednak Nowa Lewica, co jest okolicznością łagodzącą.&lt;br /&gt;No i SLD - nie po to kiedyś wystąpiłem z tej partii żeby teraz oddawać im mój głos. Zwłaszcza, że głosując na kogokolwiek z listy popieram jej lidera, który na Lubelszczyźnie nie jest postacią ani miłą ani rozsądną. To człowiek byłęgo ministra sparwiedliwości Grzegorza Kurczuka, który reprezentuje sobą cały eseldowski syf epoki Millera i Czarzastego. Wielka żółta kartka z możliwością wzięcia pdo uwagę w sytuacji dramatycznej.&lt;br /&gt;Lekko zazdroszczę w tej sytuacji mieszkańcom warmińsko-mazurskiego i podlaskiego - mają zarejestrowaną u siebie, jako jedyni w kraju, &lt;a href="http://www.socjalistyczna.pl/materialy/"&gt;listę PPS&lt;/a&gt;, którym oddałbym mój głos bez mrugnięcia oka. Możnaby jesczez ewentualnie wziać zaśiadzenie z Urzędu Miasta i pojechać do tego województwa zagłosować, ale to byłoby działanie z serii - uwielbiam tracić niediele na nic nie znaczące gesty. Innym razem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-2457504252214031693?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/2457504252214031693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=2457504252214031693' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2457504252214031693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2457504252214031693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/05/trudne-wybory.html' title='Trudne wybory'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-1908429622180525384</id><published>2009-04-23T22:11:00.005+02:00</published><updated>2009-04-23T22:23:05.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>Wara od Brunona Jasieńskiego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy nie przypuszczałem, że ostateczny argument do odlotu z tego kraju - póki co przynajmniej mentalnego - dadzą mi prawicowi psychole z IPN. Kiedy jako młody człowiek zasłuchiwałem się w &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Pd69GqxEsdY"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Epitafium dla Brunona Jasieńskiego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; pióra Jacka Kaczmarskiego wyobrażałem sobie, że los tego człowieka jest jednym z najpodlejszych, jakich można doznać:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Bruno Jasieński: niemieckie imię, nazwisko polskiej szlachty. Żyd, komunista, bywał w Rzymie, paryskie miał kontakty. W Moskwie sądzony za szpiegostwo, skazany i zesłany. Zaginął gdzieś po drodze. Odtąd los jego jest nieznany.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Ale kiedy dziś wszedłem na jeden ze swoich ulubionych blogów, i przeczytałem &lt;a href="http://wo.blox.pl/2009/04/IPN-i-poezja.html"&gt;notkę o akcji IPN&lt;/a&gt;, po prostu nie mogłem uwierzyć.  Trzymam kciuki, żeby mieszkańcy Klimontowa mieli mądrych przedstawicieli w radzie miasta, którzy pokażą psycholom z IPN, co sądzą o ich interpretacji historii. &lt;a href="http://www.petycje.pl/3995"&gt;Tutaj można im w tym pomóc&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-1908429622180525384?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/1908429622180525384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=1908429622180525384' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1908429622180525384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1908429622180525384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/04/wara-od-brunona-jasienskiego.html' title='Wara od Brunona Jasieńskiego'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-3135612501409560231</id><published>2009-04-08T17:40:00.004+02:00</published><updated>2009-04-08T18:11:07.108+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Demokracja według Wajdy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od kilku dni toczy się dyskusja nad apelem o &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75475,6469282,Nie_dla_Farfala.html"&gt;bojkot Telewizji Publicznej&lt;/a&gt;. Środowisko "intelektualistów" związanych z Gazetą Wyborczą (powiedzmy, że to uogólnienie, ale prawdziwe) zarzuca obecnemu prezesowi TVP głoszenie haseł antysemickich, rasistowskich (M.Edelman), bycie przeciwnikiem "naszych solidarnościowych ideałów" (A.Wajda), "skrajny nacjonalizm" (J.Hartwig i J.Nowicki). Wojciech Waglewski chciałby zdelegalizować Młodzież Wszechpolską, a nad wszystkim załamują ręce redaktorzy "Wyborczej".&lt;br /&gt;Jestem lewakiem, wielkim przeciwnikiem prawicy w każdym - a szczególnie nacjonalistycznym  - wydaniu i jestem z tego dumny, ale nie mogę zgodzić się na etyczne i intelektualne nadużycie, który popełnia "intelektualna elita" tego kraju w sprawie Telewizji Publicznej. Oto okazuje się, że demokracja jest dobra wtedy i tylko wtedy, kiedy wynosi do władzy nas i naszych kumpli, kiedy oddaje publiczne media w ręce tzw. cywilizowanych polityków (czyli centrystów i umiarkowanej ale zawsze katolickiej prawicy). Wtedy, gdy zgodnie z obowiązującym prawem władzę przejmą siły nam wrogie, mechanizmy prawa i demokracji można zawieszać, zmieniać ustawami i dopasowywać do "tragicznej" sytuacji, w której to nie my i nasi kumple rozdajemy publiczne pieniądze - choćby na współfinansowanie nacjonalistycznych gniotów Andrzeja Wajdy (patrz Katyń i inne wybitne adaptacje lektur).&lt;br /&gt;Przykro mi to mówić, ale demokracja - w moim rozumieniu - to także wolność do głoszenia ohydnych nacjonalistycznych poglądów, to także wolność do gadania głupot o rasach i innych wynalazkach myślowych rodem z XIX wieku. Trudno, trzeba przełknąć gorzką pigułkę i zgodzić się na to, że prawicowi psychole mają prawo do funkcjonowania w sferze publicznej. Póki nie łamią prawa - mogą publicznie głosić głupoty.&lt;br /&gt;Założę się, że to samo środowisko, które jednoczy się przeciwko Wszechpolakom w TVP, w innej kwestii jest nawet jeszcze bardziej zgodne. W kwestii obrazy prezydenta - przypomnijmy, że ściganej z urzędu - słusznie protestuje przeciwko temu rozwiązaniu prawnemu. Bo przecież wolność głoszenia własnych przekonań jest jedną z najbardziej uświęconych zasad otwartego, demokratycznego społeczeństwa - czy więc różni się wolność do obrażania innych od wolności do opowiadania głupot? Sądzę, że w tym przypadku to tylko (i aż) kwestia klasowa - oto ktoś spoza naszej kasty przejął "należne nam" synekury. Jeśli nawet zrobił to zgodnie z prawem, to nie ma do tego moralnych kompetencji, a więc należy - za pośrednictwem usłużnych mediów - sytuację napiętnować i naciskać na jej zmianę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-3135612501409560231?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/3135612501409560231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=3135612501409560231' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3135612501409560231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3135612501409560231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/04/demokracja-wedug-wajdy.html' title='Demokracja według Wajdy'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-5113416390168361452</id><published>2009-04-06T07:53:00.003+02:00</published><updated>2009-04-06T08:17:07.599+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ateizm'/><title type='text'>Pała z gegry</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z jakim przedmiotem w szkole katolicy mają największe problemy? Wydawać by się mogło, że z biologią i fizyką. W jednym przypadku jest to teoria ewolucji, w drugim w zasadzie cała wiedza zdobyta od czasów Newtona. Nawiasem mówiąc, byłem niedawno na debacie filozoficznej na katolickim uniwersytecie i z rozbawieniem, ale i niejakim przerażeniem, na własne uszy doświadczyłem, jak poważni ludzie, posiadający tytuły naukowe lub aspirujący do nich, bez zająknięcia, bez porozumiewawczego mrugania okiem, całkiem spokojnie wymawiają takie frazy jak "inteligentny projekt", "teoria kreacjonizmu". A to wszystko nie (jakby się mogło wydawać) w kontekście tzw. modnych bzdur - otóż w niektórych środowiskach zakłada się  że jest to równouprawniona do rozpatrywania przez naukę hipoteza.&lt;br /&gt;Katolicy mają również problemy z historią. Większość z nas dobrze wie dlaczego i jakie są to problemy - wynikają głównie ze słabej pamięci i niechęci do dokonywania rzetelnej arytmetyki ofiar totalitaryzmów.&lt;br /&gt;Ale największe problemy polscy  (założę się, że również meksykańscy) katolicy mają moim zdaniem z geografią. Dlaczego? Ponieważ wydaje im się, że papież - czy to obecnie panujący, czy ten który już nie żyje - jest (był) autorytetem dla większości ludzi na świecie, a jedynymi, którzy nie przyłączają się do tego zdania jest garstka komunistów, ateistów i masonów. Tymczasem głowa kościoła katolickiego nie jest uznawana za autorytet nawet przez wszystkich chrześcijan (w sumie jest ich ok. 1065 mln), nie mówiąc o muzułmanach (ok. 555 mln), buddystach (ok. 310 mln), wyznawcach hinduizmu (ok. 700 mln)  i innych mniejszych religii (np. judaizm 17 mln).  Świat katolika wierzącego we wszechmądrość papieską kończy się na Polsce, Włoszech, Irlandii, Hiszpanii, rzeczonym Meksyku i jest zamknięty, wąski i nieprzyjemny.&lt;br /&gt;Tymczasem samych &lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4224"&gt;ateistów i agnostyków jest na świecie ok. 750 mln&lt;/a&gt;. Żyjąc w ultrakatolickiej Polsce często o tym zapominamy i dajemy sobie narzucić syndrom oblężonej twierdzy - tymczasem, biorąc pod uwagę podstawowe dane demograficzne, jest zupełnie na odwrót.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-5113416390168361452?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/5113416390168361452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=5113416390168361452' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5113416390168361452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5113416390168361452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/04/paa-z-gegry.html' title='Pała z gegry'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-8864643391351147632</id><published>2009-03-20T21:53:00.003+01:00</published><updated>2009-03-20T22:23:25.730+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Czasy radia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś bardzo krótki, piątkowy, przyczynek do dyskusji o mediach, którą toczę również (a raczej na innym poziomie ogólności) &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/obcojezyczne/dodatek-alex-carey-taking-the-risk-out-of-democracy/"&gt;w innym seriwsie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Czy w XXI wieku może zaistnieć interesujące radio? Interesujące radio, ale zarazem takie, które nie jest niszowym radiem internetowym lub rozgłośnią sformatowaną zgodnie z gustem fanów jednego gatunku muzycznego lub nawet jednego zespołu (czy to aby na pewno jeszcze są radia, czy raczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;playlisty on-line&lt;/span&gt;?). Czy możemy sobie wyobrazić stację radiową, w której nie znajdziemy audycji z "wkręcaniem przez telefon" lub komentarzami dzieci z przedszkola? Swoją drogą ten drugi typ radiowego brewiarza słyszałem dziś nawet w lubianym przeze mnie analogowym radio studenckim, przez co owa rozgłośnia ląduje na liście podejrzanych o taniec na lodzie.&lt;br /&gt;Sądzę, że tak zakreślone zadanie jest niemal niemożliwe. Nie żyjemy na Alasce&lt;span style="font-style: italic;"&gt;..&lt;/span&gt;. Chociaż z drugiej strony może lokalność jest właśnie Świętym Graalem czekającym na odnalezienie. Może robiąc audycje o pani Zosi z warzywniaka i wojennych przygodach dziadka Józka ze skwerku, a także lokalnych liderach sceny punk mamy szanse na stworzenie frapującego pejzażu? Dużo w tej notce pytań rzuconych w przestrzeń, ale intuicja podpowiada mi, że istotnie należałoby iść w tym kierunku - nie zważając na zagrożenia ze strony konkurencyjnych tańców i śpiewów na lodzie.&lt;br /&gt;Dlaczego musi być to radio analogowe lub również analogowe? Trudno mi dokładnie uzasadnić - może jestem romantykiem z lat 90-tych XX wieku. Czasu, kiedy przez krótką chwilę słuchaliśmy radia - kiedy z wypiekami na twarzy leżeliśmy w łóżkach i nagrywaliśmy z radia audycje lub ich kawałki, kiedy nawet RMF puszczał autorskie audycjie (i nie były to jakieś silące się na humor krótkie słowne potyczki w przerwie piosenek). Sądzę, że dużo łatwiej przekręcić przysłowiową "gałkę" niż włączyć komputer, wejść na stronę radia lub odpalić odpowiedni program (czekając na zbuforowanie i ine takie). A jeśli radio ma konkurować z telewizją (a musi, bo czas nie zwolni) to dostęp do niego musi być jak najłatwiejszy.&lt;br /&gt;Ale jak w takim razie sfinansować lokalne radio? I tu odnajdujemy fundamentalną sprzeczność, która uniemożliwi potencjalnemu &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Howard_Stern"&gt;Howardowi Sternowi&lt;/a&gt; polskiej prowincji na powtórzenie osiągnięć swoich domniemanych mistrzów *choćby był to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kris In The Morning&lt;/span&gt;. Media to jednak kosztowne hobby - chyba, że są to niszowe, &lt;a href="http://czasodlotow.blogspot.com/"&gt;nieczytane przez nikogo blogi&lt;/a&gt; lub obywatelskie serwisy odwiedzane przez garstkę rozrzuconych geograficznie osób - a przecież nie o to nam chodzi w naszym potencjalnym przedsięwzięciu. Mamy oto przykład na to, czego do zaistnienia wymagają zarówno demokracja, jak i wolne media.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-8864643391351147632?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/8864643391351147632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=8864643391351147632' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8864643391351147632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8864643391351147632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/03/czasy-radia.html' title='Czasy radia'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-3419263808424416713</id><published>2009-02-27T20:27:00.004+01:00</published><updated>2009-02-27T20:42:41.489+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>O wartości wykształcenia (Addendum)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wykształcenie wyższe nie ma w naszym kraju obecnie żadnej większej wartości. Biorąc pod uwagę skandaliczny poziom większości studentów, a także wiedzy przekazywanej im (i niemożności wyegzekwowania jej) nie dziwi mnie ten fakt. Temu wszystkiemu towarzyszy przekonanie rządzących, że jesteśmy narodem coraz bardziej wykształconem - wynikające oczywiście z coraz lepszych danych statystycznych w tej sferze.&lt;br /&gt;Byłem w mijającym tygodniu na najstarszym &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarze_przy_ul._Lipowej_w_Lublinie"&gt;cmentarzu Lublina, przy ulicy Lipowej&lt;/a&gt; Tym, co rzuca się w oczy podczas odczytywania napisów na nagrobkach jest mnogość odniesień do wykształcenia ludzi tam pochowanych. W zasadzie jeszcze do lat 60-tych minionego wieku standardem, jak wynika z pobieżnych oględzin, było opisywanie zmarłego nie tylko datami granicznymi jego życia, ale również  posiadanym wykształceniem. Tak więc mamy napisy, z którymi moglibyśmy spotkać się do dziś jak choćby "profesor Uniwersytetu", ale również  takie, których już na nagrobkach nam współczesnych nie odnajdziemy, na przykład "magister prawa". Widać wyraźnie, że tytuł był wyróżnikiem, powodem do dumy, wartym umieszczenia na płycie nagrobnej. A obecnie? Czy na nagrobkach z naszego pokolenia będą widniały napisy typu "magister marketingu", albo "inżynier instalacji sanitarnych" ?- jakoś nie sądzę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-3419263808424416713?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/3419263808424416713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=3419263808424416713' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3419263808424416713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/3419263808424416713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/02/o-wartosci-wyksztacenia-addendum.html' title='O wartości wykształcenia (Addendum)'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-608205655900238057</id><published>2009-02-24T17:13:00.008+01:00</published><updated>2009-02-24T18:46:29.590+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Interwencje Chomsky'ego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/SaQc7e5hSqI/AAAAAAAABDw/C73CdLT9y3w/s1600-h/Interwencje_Noam-Chomsky,images_big,31,978-83-7508-075-9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 230px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/SaQc7e5hSqI/AAAAAAAABDw/C73CdLT9y3w/s320/Interwencje_Noam-Chomsky,images_big,31,978-83-7508-075-9.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306398069181467298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z obawami wróciłem do lektury Chomsky'ego po rocznej przerwie. Czy jeszcze będzie w ogóle mnie obchodzić co pisze? Przecież wcześniej "spędziłem z nim" prawie 5 lat swojego życia. Mogę śmiało powiedzieć, że pisząc doktorat na temat jego myśli społecznej i politycznej, poznałem jego poglądy na wylot.&lt;br /&gt;Poglądy, ale również sposób myślenia, ponieważ Chomsky jest niezwykle konsekwentny, w tym co głosi i w ocenach , których dokonuje. Od publikacji jego pierwszej książki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/American_Power_and_the_New_Mandarins"&gt;American Power and the New Mandaries&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;w jego sposobie oceny polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych nie zmieniło się wiele. Konsekwentnie domaga się od kolejnych grup rządzących tym krajem w zasadzie jednego - przestrzegania wartości, które oficjalnie głoszą i stosowania się do zasad, które rządy amerykańskie, często z użyciem siły, krzewią poza swoimi granicami. Tak było w przypadku Wietnamu (a wcześniej Korei), w działaniach przeciwko Kubie, w przypadku zakulisowych akcji CIA w latach 80-tych w Ameryce Południowej, w Kosowie, na Haiti, Iraku, Afganistanie, w Palestynie...&lt;br /&gt;Lista jest długa i rośnie, a mechanizm, na który zwraca uwagę Chomsky pozostaje niezmienny. To Stany Zjednoczone mają moc jednoosobowego weta w ONZ (popierają ich przy tych działaniach zazwyczaj 2-3 inne państwa), to ten kraj nie ratyfikował do dziś wielu kluczowych, międzynarodowych konwencji, od których wprowadzenia zależy przyszłość rasy ludzkiej (np. Konwencja z Kioto), a jego kolejni prezydencji rezerwują sobie prawo jednostronnych działań poza granicami w imię "interesu narodowego". Interesu, który - jak podkreśla autor, powołując się na liczne badania opinii publicznej swoich rodaków - nie jest zgodny z życzeniami większości Amerykanów.&lt;br /&gt;Wiele grup i jednostek na całym świecie ma nadzieję, że sytuacja streszczona powyżej i opisywana w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Interwencjach&lt;/span&gt; ulegnie zmianie wraz z objęciem urzędu Prezydenta USA przez Obamę - Chomsky do nich nie należy. Chociaż felietony pomieszczone w zbiorze zawierają się w przedziale 4 września 2002 roku - 16 lipca 2006 roku przebija z nich pesymistyczna postawa autora w kwestii możliwości zmian w obrębie bipartyjnego systemu panującego od lat w Stanach Zjednoczonych. Nie ma złudzeń, że Demokraci, to w zasadzie bardziej ludzkie oblicze... tej samej partii wielkiego biznesu, który otwarcie reprezentują Republikanie.&lt;br /&gt;Jeszcze kilka miesięcy temu poglądy takie mogły uchodzić za ekscentryczne - dziś, w obliczu ogarniającego cały świat kryzysu, przekonujemy się z dnia na dzień, że żadna siła polityczna głównego nurtu (od socjaldemokratów po konserwatystów, czy szalonych neoliberałów) nie ma wyjątkowego pomysłu na zaistniałą sytuacje. Co więcej, zdaje się, że nawet diagnozy są podobne, a więc wracamy do potwierdzonej tezy, promowanej przez Chomsky'ego od lat, że wybór między Demokratami i Republikanami (czy w Polsce miedzy SLD, a PiS i PO) jest wyborem pozornym, który nie może - w dłuższej perspektywie - przynieść żadnych znaczących zmian w ramach systemu liberalnej demokracji.&lt;br /&gt;Wracając jednak do samej książki. Jestem przekonany, że istnieją ważniejsze - nieprzetłumaczone jeszcze na polski tytuły Chomsky'ego. Wybór wydanych dość niedawno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Interwencji&lt;/span&gt; usprawiedliwia jedynie ich stosunkowa świeżość, a także aktualność niektórych tematów. Bo mamy tu do czynienia z serią krótkich tekstów, poruszających się wokół czterech głównych obszarów: Irak i Afganistan (szerzej to, co oficjalnie nazwane jest "wojną ze światowym terroryzmem"), Izrael i Palestyna (ze szczególnym uwzględnieniem wydarzeń po wyborczym zwycięstwie Hamasu, którego efekty obserwujemy do dziś), relacje z krajami Ameryki Południowej (głownie Wenezuelą pod rządami Chaveza)  oraz sprawy związane ze wzrostem znaczenia Chin.&lt;br /&gt;Wśród felietonów na szczególną uwagę zasługuje tekst &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uniwersalność Praw Człowieka&lt;/span&gt;, w którym autor przekonuje, iż prawa człowieka nie mogą ograniczać się jedynie do sfery wolności politycznych. Za klasycznymi autorami liberalnymi z XIX wieku (Chomsky często powtarza, że jest myślicielem konserwatywnym - w tym sensie, że podobne do jego poglądów myśli można znaleźć właśnie w klasycznych doktrynach liberalnych czy anarchistycznych) przypomina, że bez aspektu ekonomicznego (czyli względnej równości w dochodach oraz zabezpieczenia minimum socjalnego dla wszystkich) nie da się ideału praw człowieka wprowadzić w życie. Demokracja nie przetrwa rozwarstwienia i kontrastów.&lt;br /&gt;Książkę warto polecić - z zastrzeżeniem, że na polskim rynku są od jakiegoś czasu dostępne co najmniej 3 ważniejsze dzieła (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rok 501. Podbój trwa, Hegemonia albo przetrwanie &lt;/span&gt;oraz &lt;a href="http://lewica.pl/index.php?id=14716"&gt;recenzowana przeze mnie&lt;/a&gt; na łamach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.monde-diplomatique.pl/"&gt;Le Monde Diplomatique&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;książka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polityka Ana&lt;/span&gt;rchizm  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lingwistyka). &lt;/span&gt;Jej jedynym mankamentem jest przekład - Chomsky jest dobrym pisarzem, tymczasem w polskim przekładzie, w tym przypadku, wypada bardzo chropowato, o co mam pretensje do Pani Ewy Penksyk-Kluczkowskiej i wydawnictwa Sonia Draga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chomsky, Noam, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Interwencje&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2008, stron 199&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Przy okazji zapraszam do serwisu &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;Lektury Reportera&lt;/a&gt;, w którym opublikowałem właśnie 2 teksty (część 3 w przygotowaniu) &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/ludzie/chomskyego-krytyka-mediow-czesc-1-czy-mozliwa-jest-debata-o-mediach/"&gt;o krytyce mediów u Chomsky'ego&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/no-logo-naomi-klein-to-dobra-marka/"&gt;o klasycznym dziele Naomi Klein &lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/no-logo-naomi-klein-to-dobra-marka/"&gt;No Logo&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt; To z powodu wzmożonej współpracy z powyższym młodym serwisem zaniedbałem na chwilę bloga, ale obiecuję poprawę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-608205655900238057?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/608205655900238057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=608205655900238057' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/608205655900238057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/608205655900238057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/02/interwencje-chomskyego.html' title='Interwencje Chomsky&apos;ego'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/SaQc7e5hSqI/AAAAAAAABDw/C73CdLT9y3w/s72-c/Interwencje_Noam-Chomsky,images_big,31,978-83-7508-075-9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-699397830568489791</id><published>2009-02-07T21:37:00.004+01:00</published><updated>2009-02-07T22:15:27.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Moja recepta na poziom studiów wyższych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno nie ma prostych recept na skomplikowane problemy. Podobno proste recepty są zbyt prostacze, aby zadziałały, szczególnie w tak złożonej sferze jak sfera edukacji. Edukacja na poziomie najwyższym. Gdzieś na &lt;a href="http://www.krytykapolityczna.pl/index.php"&gt;stronie Krytyki Politycznej &lt;/a&gt;czytałem ostatnio całkiem ciekawą opinię na temat zarabiania przez uczelnie na studentach zaocznych i obniżania tym samym poziomu i znaczenia tytułów magistra. Jeden z profesorów zwykł mawiać, że przyjedzie jeszcze czas, kiedy tytuły te będą odbierać. Tymczasem ja - po nikłych doświadczeniach z uniwersyteckim nauczaniem - chcę zaproponować tylko jedną małą zmianę, która załatwiłaby bardzo dużo i podniosła poziom nauczania na wszystkich typach studiów. Dziennych, wieczorowych, zaocznych, licencjackich, magisterskich i pewnie doktoranckich...&lt;br /&gt;Wystarczy po jakiejkolwiek próbie plagiatu wywalać z uczelni z wilczym biletem. Piszesz pracę zaliczeniową na zasadzie "kopiuj-wklej"? To idź do technikum informatycznego tudzież na kurs sekretarki, albo zostań "riserczerem" w telewizji TRWAM. Bo tam właśnie jest Twoje miejsce, a nie wśród tych, którzy chcą siebie określać jako ludzie wykształceni.&lt;br /&gt;Czy problem plagiatowania istnieje? Przeprowadziłem małe badania wśród studiujących jeszcze znajomych  (a także przekonałem się na własnej skórze czytając prace zaliczeniowe) i wiem, że to problem olbrzymi. Nikt nie ma czasu pisać prac, nie ma czasu chodzić do bibliotek, nie ma czasu zastanawiać się jak mądrze opisać zadany temat - słowem nie ma czasu na namiastkę jakiejkolwiek pracy naukowej. Siada więc wieczorem przed komputerem, wpisuje temat swojej pracy do internetowej przeglądarki i znajduje artykuły innych, konspekty, hasła w Wiki i inne. Przywołaną już techniką "ctr+c i ctr+v" tworzy mozaikę niepowiązanych ze sobą akapitów nawiązujących do zadanego tematu i bez podania jakichkolwiek źródeł przedstawia jako własną pracę.&lt;br /&gt;Moja recepta jest prosta i jednoznaczna. Jeśli tak robisz - wylatujesz z uczelni bez możliwości powrotu na nią. Po semestrze obowiązywania takich przepisów i ich egzekwowania skończyłby się problem braku czasu, wzrosłaby ilość osób korzystających z bibliotek i czytelni, a poziom studentów, ich kultury umysłowej i znajomości przynajmniej niektórych zagadnień wzrósłby znacznie. Szkoda tylko, że nie prędko się tak stanie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-699397830568489791?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/699397830568489791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=699397830568489791' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/699397830568489791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/699397830568489791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/02/moja-recepta-na-poziom-studiow-wyzszych.html' title='Moja recepta na poziom studiów wyższych'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-8194799516079409778</id><published>2009-01-23T21:07:00.005+01:00</published><updated>2009-01-23T21:33:43.457+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ateizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Gdzie się podziać?!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś będzie garść nowin - bo plotki  z życia codziennego sprzedają się najlepiej, a liczba wejść na moejgo bloga spada dramatycznie, a poza tym jest piątek wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem wielkim fanem Danii - byłem tam trzykrotnie (po kilka dni za każdym razem) i za każdym razem bardzo mi się podobało. Jeszcze wtedy nie biegałem - teraz jako codzienny "runner" doceniłbym jeszcze bardziej luz w tym kraju. Jeszcze wtedy Marek Saganowski nie grał w AaB - teraz oglądając ich mecz i popijając piwko na trybunach bawiłbym się jeszcze lepiej. Nie byłem wtedy ojcem - teraz czułbym się na spacerach z moim synem jeszcze lepiej, bo to całkiem normalne, że mężczyźni chodzą na spacery z dziećmi. Nie wspominając o dobrym piwie, hot-dogach, wszechograniającej umiejętnosci angielskiego, fajnych krajobrazach i odpowiednim klimacie, Dania to takie miejsce, gdzie mógłbym emigrować od zaraz - bez większego zastanowienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym miejscem, gdzie mógłbym mieszkać jest Praga. Nie ta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trendy &lt;/span&gt;po wschodniej stronie Wisły, ale ta prawdziwa Praga z &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80277,6161791.html?i=2"&gt;odważnymi artystami&lt;/a&gt;, dobrym piwem i świetnymi koncertami. Póki co wybieram się w następny weekend na &lt;a href="http://www.graffiti.lublin.pl/graffiti.php?f=1&amp;amp;d=news_w&amp;amp;id=627"&gt;KSU. &lt;/a&gt; Nigdy nie widziałem ich na żywo, a lubię niektóre ich kawałki i pamiętam jeszcze z czasów, gdy słuchałem muzyki z kaset Stilon-Gorzów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno zaś nie chciałbym &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6194794,Przez_lata_ksieza_wykorzystywali_seksualnie_gluchonieme.html"&gt;żyć we Włoszech i być głuchoniemym dzieckiem&lt;/a&gt;. Jeśli ktoś jeszcze sądzi, że bycie księdzem jest normalne, zdrowe i w tym zawodzie jest statystycznie tylu groźnych zboczeńców,  co wśród kucharzy czy maszynistów, to musiał pomylić epoki.  Po takim bestialsstiwe w każdej normalnej instytucji poleciałyby głowy - do dyrektora generalnego i prezesa włącznie. Tutaj, jak zwykle, zamieciemy wszystko pod dywan, licząc że za kilka dni wszyscy zapomnimy. Ciekawe czy gdyby rzecz zdarzyła się w szkole dla ateistów media postąpiłyby ze sprawą tak samo przyjaźnie? Jestem ojcem i jednym z podstawowych moich zadań będzie ochrona dziecka przed możliwością kontaktu z księżmi katolickimi. Odpowiedź na cały ten syf jest moim zdaniem &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=qW3IXpEcBZk"&gt;tylko jedna.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-8194799516079409778?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/8194799516079409778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=8194799516079409778' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8194799516079409778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8194799516079409778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/01/gdzie-si-podzia.html' title='Gdzie się podziać?!'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-1003005341526137997</id><published>2009-01-09T18:39:00.006+01:00</published><updated>2009-01-09T19:03:00.806+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ateizm'/><title type='text'>Błogosławiony zwis</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie wierzący przyjmują rzeczywistość, taką jak im się wydaje że jest. Nic w tym nowego. Rzeczywistość jest zawłaszczona i taka ma być - bo rację, swoim własnym zdaniem, mieć muszą skoro stoi za nimi jakiś absolut.  Piłka w tej grze - jeśli ją podejmiemy - jest więc wyjątkowo trudna do przechwycenia.&lt;br /&gt;Do niedawna byłem bardzo krytycznym obserwatorem odbijania piłeczki przez drużynę przeciwną, bo sprowadzało się ono do pyskówek na formach internetowych, tropieniu nadużyć kościoła (co jest tak oczywiste, że aż nudnawe), czy też badaniu autentyczności Biblii (tak jakby ktoś na poważnie zajmował się badaniem autentyczności cyklu "Świat Dysku"). Odkąd jednak drużyna A ma &lt;a href="http://richarddawkins.net/"&gt;nowego trenera&lt;/a&gt; styl jej gry uległ wyraźnej poprawie. Jest odważniejszy, bardziej otwarty i ofensywny. Sam wziąłem nawet - z niekłamaną przyjemnością - udział w &lt;a href="http://lista.racjonalista.pl/?s=lista"&gt;polskim ateistycznym coming out&lt;/a&gt; Coraz więcej osób przynaje otwarcie, że nie wierzy w żaden absolut i że życie bez owej wiary jest pełniejsze i szczęśliwsze.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.dziennik.pl/swiat/article294669/Urzad_zdecyduje_czy_istnieje_Bog.html"&gt;Najnowsze wieści &lt;/a&gt;z Wysp - gdzie zazwyczaj myślowe "nowinki" przyjmowano w pierwszej kolejności - również napawają niejakim optymizmem. Okazuje się, że nie musimy być skazani na przydrożne "bilbordy" kościelne. Zawsze rozbawiał mnie ten z piorunem rozświetlającym nieboskłon i podpisem "Bóg jest!". Wygląda bowiem na to, że kiedy wszystko zawodzi, trzeba odwołać się do najbardziej pierwotnego strachu - strachu przed gromem z nieba. I dlatego tak podoba mi się ta nowa kampania angielskich ateistów, której przesłanie jest miękkie i uśmiechnięte - ciesz się życie, które masz!&lt;br /&gt;A że będzie to skuteczne przekonują mnei moje własne doświadczenia. Z największą wściekłością drużyny przeciwnej nie spotyka się ten, kto podejmuje grę, walczy, spiera się. Największą wściekłość teistów wywołuje lekceważenie dla ich teorii. Traktowanie jej - bo jak inaczej to traktować - jak nieszkodliwej (co niestety nie jest do końca prawdą - przynajniej nie dotyczy całej historii religii i całego jej zasięgu geograficznego) narracji dla przestraszonych piorunem dzieci.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-1003005341526137997?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/1003005341526137997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=1003005341526137997' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1003005341526137997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1003005341526137997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/01/bogosawiony-zwis.html' title='Błogosławiony zwis'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-5352810945424408326</id><published>2009-01-06T20:52:00.004+01:00</published><updated>2009-01-06T21:09:53.489+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Gazeta przekroczyła granicę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy na portalu na gazeta.pl zobaczyłem, tytuł komentarza &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,6128198,40_zabitych___dzis_Izrael_przekroczyl_granice.html"&gt;"40 zabitych - &lt;/a&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,6128198,40_zabitych___dzis_Izrael_przekroczyl_granice.html"&gt;dziś &lt;/a&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,6128198,40_zabitych___dzis_Izrael_przekroczyl_granice.html"&gt;Izrael przekroczył granice"&lt;/a&gt; sądziłem, że przeczytam tekst o niedopuszczalności ataków na cele takie jak szkoła, domy cywilne, szpitale, świątynie. Miałem nadzieję, że ktokolwiek zainteresuje się dlaczego jedna z najnowocześniejszych armii świata trafia w szkołę pełną dzieci i robi z niej miazgę. Miazgę z żywych ludzi.&lt;br /&gt;Tymczasem dowiedziałem się, że winny jest Hamas i ewentualnie mgliście określeni "dowódcy", którzy dali rozkaz ostrzału (nota bene dwukrotnego ostrzału). Przeczytałem z niemałym zdziwieniem i oburzeniem twierdzenie jakoby "masakra była dziełem przypadku". Twierdzenie umocnione w dodatku jakimś bezsensownym argumentem, że wcześniej z winy "niecelnych izraelskich pocisków"  zginęło dwóch żołnierzy izraelskich. To żenująca i  żałosna próba usprawiedliwiania zbrodni.&lt;br /&gt;Jeśli Dawid Warszawski nie widzi różnicy między śmiercią żołnierza na wojnie, a śmiercią dzieci to w zasadzie nie ma po co go czytać. Bo jak większość komentatorów Gazety Wyborczej ma jeden przekaz - cokolwiek by się nie stało winny jest Hamas.  Przekaz dokładnie taki sam, jakim posługują się na przykład antysemici - cokolwiek złego dzieje się na świecie to wina żydowskiego spisku. Taki sam (choć nie ten sam), jaki obecny jest na łamach Psychiatryka24 czy Najwyższego Czasu. Zmieniają się tylko strony i opcje. Propaganda zawsze działa tak samo - nie ważne czy faszystowska czy izraelska. Wszystkie jej formy - szczególnie jeśli usprawiedliwiają zbrodnie - są godne pogardy, a tytuły które użyczają im swoich szpalt to nic innego jak biuletyny frakcyjne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-5352810945424408326?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/5352810945424408326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=5352810945424408326' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5352810945424408326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/5352810945424408326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2009/01/gazeta-przekroczya-granic.html' title='Gazeta przekroczyła granicę'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-6583629008231600286</id><published>2008-12-26T12:53:00.004+01:00</published><updated>2008-12-26T13:32:38.079+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top ten'/><title type='text'>... poznaje się po tym jak kończy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas na muzyczny "top ten". Kocham rankingi odkąd przeczytałem "Wierność w stereo" (swoją drogą to strasznie dziwne tłumaczenie skądinąd fajnie skonstruowanego tytułu "&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/High_Fidelity_%28novel%29"&gt;High Fidelity"&lt;/a&gt; - w angielskojęzycznym wpisie do Wiki jest kilka rankingów bohatera!). A w zasadzie pewnie kochałem je dużo wcześniej - książka tylko usystematyzowała ten zwyczaj. Sama rzecz Nicka Hornby jest pewnego rodzaju romansem dla lubiących rocka facetów i roi się w niej od prześmiesznych odniesień muzycznych oraz typowych dla pokolenia 30-, czy 40-sto latków sytuacji. Nic nowego, a jednak to ta książką, która zawsze znajdzie się na mojej "liście Wszechczasów"...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora na ranking. Dziś pięć najlepszych zakończeń płyt. Większość z tych piosenek jest oczywista, ale nic nie poradzę na to, że ambientowo-undergroundowe kapele z miasta X nie wydają płyt z takimi fajnymi zakończenia, albo przynajmniej nic o nich nie wiem. Ograniczyłem się do pięciu, bo niektórzy obchodzą święta, a ja muszę jeszcze sporo dziś popracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Frank Zappa, &lt;a href="http://www.youtube.com/results?search_type=search_videos&amp;amp;search_query=jesus+thinks+you+a+jerk&amp;amp;search_sort=relevance&amp;amp;search_category=0&amp;amp;page="&gt;"Jesus Thinks You're a Jerk"&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno z najfajniejszych podsumowań płyty Zappy. I bardzo miła satyra na prawicowych ekstremistów, członków organizacji pro-life i innych nju born. Zawsze czekałem na ten numer, kiedy słuchałem płyty "Broadway the Hardway". Co ważne, to fakt, że jak na porządny numer ostatni na płycie jest rozbudowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Peter Gabriel, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=XNQuJm67OzE"&gt;"Biko"&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;"Trójka" to świetna płyta z najlepszym z możliwych zakończeń. Piosence o &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Steve_Biko"&gt;Stevenie Biko&lt;/a&gt;. Cała płyta jest niesamowita, a numer tak przejmujący, jak to tylko możliwe. To jedna z tych piosenek, która brzmi jeszcze długo po zakońćzeniu albumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3.  Marillion, &lt;/span&gt;&lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.youtube.com/watch?v=bI_2RW2fyUA"&gt;"Forgotten Sons"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wahałem się, między "Forgotten Sons", a "Fugazi" - ale jednak to pierwsza płyta Marillion jest mi bliższa i ma mocniejsze zakończenie. W ogóle pamiętam, że kiedy jeszcze nagrywaliśmy na kasety, to te zakończenia płyt Marillion ledwie mieściły się na 90-tkach i czasami coś tam obcinało. A i tak rządziły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Roger Waters,&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=uMijMWQlnUc&amp;amp;feature=related"&gt; "Amused to Death"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Nie upieram się, że to miejsce drugie. Mógłbym dyskutować, gdyby na przykład The Beatles mieli lepsze zakończenia płyt - chyba tylko na ostatniej jest jakiś godny numer na koniec ("Get Back"). Na przykład "Abbey Roda", ż się prosi, żeby kończyła się utworem "A Day In Life", a oni koniecznie musieli dać "Her Majesty", która jest żartem i rozbija całą atmosferę. Spuszcza powietrze - chociaż to akurat całkiem fajnie. Queen - również nie przepadam za zakończeniami (za to w kategorii numerów na otwarcie "Innuendo" będzie pewnie prowadzić...). Ale "Amused..." to bardzo fajny utwór - ta niepokojąca gitara na początek, tekst. No w końcu ja układam ten ranking...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Pink Floyd, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8ioavsW0tgI"&gt;"High Hopes"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;W moim przypadku to oczywisty wybór. Nie ma lepszego zakończenia płyty i kariery zespołu niż "High Hopes". Po prostu nie ma. Lubię święta, rocznice zgonów i inne takie smutne chwile w życiu narodu, bo zawsze w radio leci sporo dobrej spokojnej muzyki, wśród której "High Hopes" znajdzie zawsze swoje miejsce.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-6583629008231600286?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/6583629008231600286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=6583629008231600286' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/6583629008231600286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/6583629008231600286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2008/12/czas-na-muzyczny-top-ten.html' title='... poznaje się po tym jak kończy.'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-1893778922322413096</id><published>2008-12-21T01:08:00.003+01:00</published><updated>2008-12-21T01:29:21.480+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Książka jako rzecz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiam książki i nie jestem w tym odosobniony. Nie tylko czytać, niestety. Lubię je także posiadać - traktując jako rzeczy, jak gadżety. Nie po żeby stały na półce za jakimiś szklanymi drzwiczkami (aż takich ambicji bycia intelektualistą nie mam), ale żeby do nich czasem wracać, pożyczać komuś, wyjmować i w ogóle. Taki osobisty kontakt z przedmiotem i jego kontekstem.&lt;br /&gt;Ale zaczyna mnie to frapować - po co mieć na własność od razu? Po co kupować przeczytaną już &lt;a href="http://www.mareno.pl/prod/MIDN/8374350520"&gt;książkę Sartre'a&lt;/a&gt;, nawet jeśli będę chciał ją przeczytać raz jeszcze? Przecież doskonale wiem, w której bibliotece stoi i czeka na mnie (bo ma trzy tomy i niewiele osób już czyta takie powieści). Nie potrafię w miarę sensownie odpowiedzieć na to pytanie, chociaż bardzo chciałbym poznać odpowiedź.&lt;br /&gt;Zapasy książek do przeczytania rosną - to też nic nowego. Frustracja, jaką wywyłuje ten stan jest wprost proporcjonalna do kolejnych nowych tytułów wartych zakupienia. A przecież jest jeszcze tyle klasyki, którą chciałbym posiadać. Jestem w trakcie cotygodniowego kupowania kolekcji dzieł Lema wydanych przez GW i opracowanych przy udziale mojego &lt;a href="http://wo.blox.pl/html"&gt;ulubionego blogera&lt;/a&gt;. I chociaż wiem, że z przyjemnością je przeczytam oraz że są zdecydowanie warte swojej ceny, wiem również że większość znalazłbym w bibliotece. To tak jak z nagrywaniem sobie na płyty filmów - ciekawe czy do nich sięgnę jeszcze kiedykolwiek? Zapytajcie mnie za 20 lat... albo  lepiej zapytajcie ile razy obejrzałem nagrane z telewizji filmy z kategorii "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;must have it&lt;/span&gt;" na nośniku typu VHS. Obawiam się, że nośnik DVD oraz chęć - a przede wszystkim dostępny czas - oglądania może spotkać podobny los.&lt;br /&gt;A jednak jest coś w książkach, że ich moc oddziaływania jest o wiele silniejsza. Jednokrotnei preczytanie to coś o wiele więcej niż jednokrotne obejrzenie czy przesłuchanie. I nie wchodzi tu w grę jedynie poświęcony czas (w końcu każde zdanie w książce czytamy raczej jeden raz). Dokładnie pamiętam wiele książek - czego nie mogę powiedzieć o filmach, czy większości albumów, które wysłuchałem jednon raz. Potrafię zidentyfikować jakieś cytaty, odniesienia oraz zapożyczenia (swoją drogą książką ostateczną będzie według mnie książka, w której każde słowo będzie hypertekstem, a więc nie zostanie wydana w wersji tradycyjnej - o tym innym razem). Ale to pewnie kwestia wychowania, kwestia przyzwyczajeń. Nie wiem czy to dobre czy złe nawyki. Te odnoszące się do posiadania z pewnością nie są najlepsze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-1893778922322413096?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/1893778922322413096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=1893778922322413096' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1893778922322413096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1893778922322413096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2008/12/ksika-jako-rzecz.html' title='Książka jako rzecz'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-251000159663561840</id><published>2008-12-18T20:10:00.003+01:00</published><updated>2008-12-21T01:29:50.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lewica'/><title type='text'>Bye bye maszkaro</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na początek spoiler, dla tych którzy "nie lubią jak jest o polityce". Otóż będzie o  "Lewicy" i lewicy, a także o tym dlaczego "są skończeni" jak Ben Johnson we wstawce na żółtej płycie (która była w moim przypadku kasetą) &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.youtube.com/watch?v=HHmcea7gmcg"&gt;zespołu Kury&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. Ci którzy "nie lubią o polityce" niech sobie posłuchają piosenki i poczekają na następny wpis.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma w Polsce lewicy, jest za to "Lewica", która potrafi być konsekwentna wtedy i  tylko wtedy, gdy w grę wchodzi obrona Generała. Politycy ci uważają najprawdopodobniej, że aby zdobyć poparcie społeczne wystarczy przeczytać wyniki badań, z których wynika, iż stan wojenny w 1981 roku nie był tak całkiem zły i trzymać się tej tezy rokrocznie w niemal sformatowanych do granic możliwości bachanaliach. Ich program jest standardowy: Paczkowski w telewizji, Kukliński w tle, Liga Republikańska przed pustym domem Jaruzelskiego i koksowniki. Ostatnia do tego dołączono tzw. grupy rekonstrukcji historycznej. Nic ciekawego ani nic nowego. Ale chłopcy z "Lewicy", którzy dzielnie asystowali podczas mszy za czasów swojej młodości, lubią najwyraźniej grudzień i chętnie biorą udział w rokrocznym karnawale.&lt;br /&gt;Kiedy natomiast trzeba uderzyć ręką w stół, bo liberałowie dobierają się do opieki zdrowotnej, czy też świadczeń socjalnych, chłopcy z SLD i SdPl nagle znikają. Zapominają o swojej przynależności do międzynarodówek, o swojej bazie społecznej, o wynikach badań. Stają się liberalni. Dlaczego? Obawiam się, że dlatego, iż nie mają jakiegokolwiek pomysłu na Polskę. Pomysłu innego niż PO czy PiS.&lt;br /&gt;Podobne nie potrafią sobie wyobrazić Polski bez dominujących wpływów Kościoła katolickiego, wielkiego rodaka, religii w szkołach za publiczne pieniądze, tudzież obchodów i procesji z udziałem dostojników państwowych.  Skoro zaś nie potrafią sobie wyobrazić, więc nie mają nic przeciwko. Coś tam przebąkują o tolerancji, gdzieś tam powiedzą, że może jednak nie-tak-do-końca i że przepraszają-ale-trzeba-tolerować. I chyba powoli mam tego dość. Przez lata byłem żelaznym elektoratem tzw. oficjalnych partii lewicowych i jeszcze bardziej tak zwanych lewicowych kandydatów na prezydenta. Na zasadzie wyboru mniejszego zła. banalnej zasadzie, która w polityce najwyraźniej się nie sprawdza.&lt;br /&gt;"Lewica" nie jest wcale mniejszym złem - im dłużej będzie bowiem wegetować na scenie politycznej zdobywając te 6-10 procent, tym skuteczniej będzie blokować miejsce, które nie jest dla niej. Miejsca po lewej stronie izby reprezentantów nie powinni pod żadnym pozorem zajmować ludzie bez wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-251000159663561840?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/251000159663561840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=251000159663561840' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/251000159663561840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/251000159663561840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2008/12/bye-bye-maszkaro.html' title='Bye bye maszkaro'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-7747650499294313429</id><published>2008-12-12T12:31:00.004+01:00</published><updated>2008-12-21T01:30:14.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Spinoza dla opornych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowując ćwiczenia dla studentów musiałem sięgnąć znów do filozofii XVII wieku. Dawno nie byłem "na tamtych stronach". Kartezjusz, Hobbes, Spinoza, Leibniz. Wszystko to lekko przestarzałe, czasem niedorzeczne (ten pomysł na wybór szyszynki, jako jedynego miejsca spotkań duszy i ciała), czasem zatrważające (na przykład podejście do zwierząt, które potem przez wieki będzie pokutować w kulturze Zachodu). Ale nad tymi wadami, niedociągnięciami unosi się duch uczciwości intelektualnej.&lt;br /&gt;Nigdy nie patrzyłem na te systemy w ten sposób - teraz czytane na nowo wydają mi się świadectwem wielkości facetów je tworzących właśnie pod tym względem (przy czym chyba w najmniejszym stopniu dotyczy to Descartes'a).&lt;br /&gt;Najjaśniej na tym firmamencie błyszczy Spinoza. Żyd, którego swoi chcieli zamordować za to, że uczciwie od nich odszedł, a obcy nie chcieli przyjąć (swoją drogą ciekawe, że Holandia już wtedy była azylem tolerancji na tle Europy targanej sporami politycznymi i wyznaniowymi, których ukoronowanie stanowiła wojna trzydziestoletnia). Ze swoich założeń, aksjomatów systemu, wyciąga niemal każdy możliwy wniosek - w tym całkowity determinizm (który przecież nie jest najfajniejszą opcją z możliwych, szczególnie dla osoby religijnej) - odrzuca tak wiele kategorii (dobro i zło).&lt;br /&gt;Ale to co chyba najpiękniejsze u Spinozy to absolutne odrzucenie strachu przed śmiercią. W "bogu czyli przyrodzie", z którgo punktu widzenia powinniśmy Wszechświat postrzegać, nie należy żywić nadziei, ale nie należy się również bać - strach jest głupi, a głupota prowadzi do ludzkiego zła. Ot takie piątkowe krzepiące przyczynki do historii filozofii dla opornych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-7747650499294313429?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/7747650499294313429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=7747650499294313429' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7747650499294313429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7747650499294313429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2008/12/spinoza-dla-opornych.html' title='Spinoza dla opornych'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-8026602075697529817</id><published>2008-12-08T19:02:00.001+01:00</published><updated>2008-12-21T01:30:41.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Magiel</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem po lekturze &lt;a href="http://www.krytykapolityczna.pl/Przewodniki-Krytyki-Politycznej/Politycznosc-Przewodnik-Krytyki-Politycznej/menu-id-104.html"&gt;"Polityczności"&lt;/a&gt; Chantal Mouffe. Niewielka książeczka, która czekała w swojej kolejce już dość długo, a którą rozpocząłem czytać w Pradze kilka tygodni temu. Po lekturze dwóch rozdziałó odłożyłem ją i dopiero w tym tygodniu przeczytałem. Dość prosta teza, która polega mniej więcej na tym, że usuwając z życia społecznego spory, dajemy pole wszelkim siłom skrajnie prawicowym. Kiedy tradycyjna lewica i prawica spotykają się centrum,(twierdząc naiwnie, że historia się skończyła) oddają solidarnie pola populistom - najczęściej prawicowym (sztandarowy przykład w książeczce stanowi Austria). Mouffe postuluje zachowanie w życiu politycznym relacji agonistycznych - czyli takich, w których występuję przeciwnik, konflikt. Konflikt, który nie jest anomalią lecz sednem.&lt;br /&gt;Tymczasem w naszym kraju jedyny konflikt na jaki stać klasę polityczną to konflikt osobowy maglowany na różne sposoby. A to konflikt o posadę prezesa PZPN, a to konflikt o to czy ktoś się na kogoś obraził, to znowu podnoszenie larum, bo ktoś napisał o kimś książkę, czy też artykuł. Wszystko sprowadza się do magla nazwisk i prywatnych uczuć, które dominują na scenie publicznej. Czy można obrażać prezydenta, czy też nie? - zdaje się być  najbardziej fundamentalnym pytaniem ostatnich miesięcy. Kiedy zaś rozmowa zahacza o tematy ekonomiczne - jak w przypadku tzw. pomostówek - cała debata sprowadza się do tego ile państwo (podatnik) ma dopłacić - ta krótkowzroczność perspektywy (podsycana przez wszędobylskie sondaże opinii) sprowadza debatę znów do bardzo osobistych konfliktów. Dziś poieram opozycję, bo dotyczą mnie pomostówki... A ja popieram rząd, bo chcę płacić 15 złotych mniej podatku rocznie... Ani jedna ani druga strona sporu nie przedstawia argumentów odnoszących się do systemu - bo ten przecież jest dogamtycznie niezmienny.  TINA wyśmiana na świecie, zagościła na dobre w Bolandzie. Większość o tym wie - niektórym z tym dobrze, innym nie bardzo, jednak jakoś nie widać sposobu na przezwycieżenie tego nie-myślenia. Z magla nie ma być może wyjścia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-8026602075697529817?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/8026602075697529817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=8026602075697529817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8026602075697529817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/8026602075697529817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2008/12/magiel.html' title='Magiel'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-7865868523774134223</id><published>2008-12-06T06:06:00.001+01:00</published><updated>2008-12-21T01:31:12.065+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie Wszechświat i cała reszta'/><title type='text'>Brak magnezu - kilka miesięcy później</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Od kilku dni męczę się strasznie, jak zwykle gdy coś się zepsuje i w moim organizmie brakuje magnezu. To chyba najgorsza z możliwych dolegliwości, powiązana z ciągłymi skurczami mięśni. Dziś jednak wybrałem się do apteki i kupiłem preparat, po wypiciu, którego...&lt;/span&gt; - to był ostatni zapis w tym krótko funkcjonującym blogu (niech żyje opcja autozapisu!). Nie pamiętam dlaczego zacząłem ten blog pisać? Domyślam się dlaczego nie kontynuowałem - jak zwykle setki spraw ważniejszych, banał, który zna każdy z nas. Od tamtego czasu próbowałem z kilkoma blogami. Jeden wciąż (jeszcze) &lt;a href="http://hifi.blox.pl/"&gt;jest &lt;/a&gt;czasem coś tam dodaję - choć rzadko i bez specjalnego przekonania. Inne wykasowałem. Testem dla bloga - mimo wszystko - jest według mnie poziom żenady, którą ma autor czytając swoje teksty po jakimś czasie. Jeśli jest mały - blog ma sens. I kiedy pod wpływem inauguracji &lt;a href="http://niesamymtofu.blogspot.com/"&gt;bloga Rebusa&lt;/a&gt;, dodając komentarz, przypomniałem sobie o tym blogu i przeczytałem te dwie notki z sierpnia 2007, stwierdziłem, że jednak można to czytać, a czas, w którym żyję (mój prywatny czas) jest wciąż "czasem odlotów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z magnesem u mnie już całkiem w porządku - zwracam na niego szczególną uwagę, ponieważ kilka dni po pisaniu tego krótkiego odnalezionego dziś fragmentu zacząłem biegać (i biegam do dziś, a nawet coś więcej - trenuję amatorsko biegi średnio- i długodystansowe i  mam z tego ogromną frajdę). Z poziomem żenady - zależy od tekstów.... - z pewnością jest ze mną lepiej niż z Balcerowiczem, który jeszcze jakiś miesiąc temu twierdził, że nie ma czegoś takiego jak kryzys. Chciałoby się dodać ze słynnego skeczu Monty Pythona o armii... "a jeśli nie niech mnie piorun strzeli" (czy jak to szło na zakończenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fighting Each Other&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-7865868523774134223?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/7865868523774134223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=7865868523774134223' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7865868523774134223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/7865868523774134223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2007/08/brak-magnezu-kilka-miesicy-pniej.html' title='Brak magnezu - kilka miesięcy później'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-2561624646091273347</id><published>2007-08-27T11:51:00.002+02:00</published><updated>2008-12-21T01:31:48.717+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeczy'/><title type='text'>Od-rzeczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy możliwe jest życie bez papierosów? Kiedyś myślałem, że nie - przez kilka ładnych lat były dla mnie jedną z najistotniejszych rzeczy w życiu. Myślenie bez papierosa?! Skądże! Pisanie bez papierosa?! Wykluczone. Uwielbiałem prowadzić paląc, słuchać muzyki paląc, uwielbiałem palić po i pewnie przed lataniem też bym uwielbiał, gdyby nie to, że po prostu skończyłem palić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie  było z telewizją - dziś nie mam w domu odbiornika i nie oglądam. Problem powstaje, gdy są ciekawe mecze - ale nie jest to jakieś istotne utrudnienie. Udało się odciąć kolejną rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie. Jedną z podstawowych tez marksizmu była potrzeba uwolnienia człowieka od rzeczy przez niego stworzonych. Często zapominamy o tym, że owe rzeczy w istocie swojej zaczynają nad nami dominować. Choćby telefon komórkowy - czy komuś było potrzebne 20 lat temu posiadanie telefonów komórkowych? Nikt o tym nie  myślał - dopóki potrzeby tej nie wykreowano. A nagle wszyscy, łącznie ze mną, nie mogą się bez nich obejść. W poczekalniach lotniskowych przez telefon rozmawia jakieś 25% osób, pozostali mają go w kieszeniach i bez wątpienia wyślą kilka esemesów po przylocie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-2561624646091273347?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/2561624646091273347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=2561624646091273347' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2561624646091273347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/2561624646091273347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2007/08/od-rzeczy.html' title='Od-rzeczy'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5044483746687976797.post-1861425413807082199</id><published>2007-08-20T21:43:00.001+02:00</published><updated>2008-12-21T01:32:39.008+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Czy to już?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;W "Gazecie Wyborczej"pojawił się tekst o patriotyzmie. O takich "wydarzeniach" dowiaduję się zazwyczaj na zasadzie lustra - jego odbicie, komentarze w innych miejscach, zachęcają do czytania. Zwłaszcza w przypadku takim, jaki stworzył tekst &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4393674.html"&gt;Patriotyzm jest jak rasizm&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;O czym jest tekst? Nie warto nawet zbyt długo się nad nim pochylać. Jest oczywisty - autor pisze, że wojna, militaryzm jest złem moralnym, z czym, jak sądzę zgodzi się każdy. Żuradzki zastanawia się, przy okazji niedawnej wielkiej defilady wojskowej, skąd w nas dziecinna fascynacja zabawkami do zabijania, a także stawia tezę, że we współczesnym świecie patriotyzm jest zjawiskiem przestarzałym, mogącym stanowić swoistą kulę u nogi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Oczywiście tezy takie, głoszone bez większych kontrowersji poza granicami Polandu, u nas budzą zdziwienie, przestrach i panikę. Szczególnie u k&lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://fakty.interia.pl/salon24/warzecha/news/kuriozum-z-gw,962417"&gt;onkurentów Wyborczej&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;, którzy zwietrzyli dla siebie łatwy cel. Jakże łatwo strzela się u nas z "bolszewików" do kogokolwiek, kto wychyla się poza bogoojczyźnianą tradycję miernoty. Bo tylko miernota, może napisać o "bredzeniach Johna Lennona" na przykład. No ale jak ktoś jest komentatorem "Faktu"....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ale zostawmy na boku i tekst i panikę wokół niego - a raczej wszystkie konkrety w tym sporze. Dawno przekonałem się, że rozmowy w tym kraju na temat boga, patriotyzmu czy polityki są bezzasadne - i przypominają raczej walki gladiatorów. Krew się leje, tłumy wiwatują. Jednak kiedy przychodzi do refleksji, do przekonania kogokolwiek, do wyłożenia swoich racji zostają tylko inwektywy. "Jesteś bolszewikiem" - jak wiele razy słyszałem to w rozmowach. "Nie jestem odpowiadałem. Powiedz, na jakiej podstawie tak twierdzisz" - domagałem się argumentów. "Bo wszyscy ateiści to bolszewicy" - i tak dalej...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Okazuje się jednak, że to nie tylko nasz, narodowa nieumiejętność dyskusji. &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: georgia;" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Dawkins"&gt;Richard Dawkins&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt; w "Bogu urojonym", na którego lekturę w końcu znalazłem czas, często opisuje ów sposób dyskusji jego przeciwników - różnej maści deistów, kreacjonistów, którzy po obaleniu ich argumentów chwytają sie jakiejś ostatecznej broni. W przypadku Dawkinsa są argumenty w stylu "przecież musi Coś istnieć". W Polsce mamy prostszy i bardziej elegancki sposób kończenia takich dyskusji: "bolszewik".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5044483746687976797-1861425413807082199?l=czasodlotow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czasodlotow.blogspot.com/feeds/1861425413807082199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5044483746687976797&amp;postID=1861425413807082199' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1861425413807082199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5044483746687976797/posts/default/1861425413807082199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czasodlotow.blogspot.com/2007/08/czy-to-ju.html' title='Czy to już?'/><author><name>jo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13611597027482280074</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_lu6stVoW70c/STltl41H2ZI/AAAAAAAAAUw/kCbylyrpybw/S220/Obraz+063.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
